czwartek, 27 maja 2010

Marcin Spirowski i Erzberg Rodeo 2010

Już za kilka dni odbędzie się kolejna – szesnasta edycja najtrudniejszych zawodów extreme enduro - Red Bull Erzberg Rodeo. Na tak znamienitych zawodach, gdzie frekwencja zawodnicza liczona jest w tysiącach – nie może zabraknąć przedstawiciela EORACING - Marcina Spirowskiego.
Kolega Marcin uwielbia klimaty ciężkiego enduro, dlatego po zeszłorocznym niepowodzeniu swojego debiutu,
określił tegoroczny
Erzberg jako zawody o priorytecie A+. Zawody priorytetowe przyćmiewają wszystkie pozostałe poczynania sportowe i pochłaniają masę czasu. W przypadku Marcina pochłonęły go całkowicie.
Postanowiliśmy zajrzeć do jego garażu i podpatrzyć cóż tam wyrzeźbił – oto kilka extremalnych modyfikacji jego Yamachy YZ 250F, o których nam opowiedział:



„Pierwszy kontakt z zawodami extreme pozwolił mi poznać słabości seryjnego motocykla w tak skrajnych warunkach terenowych.
Przeróbki zacząłem od podstaw, czyli silnika – kluczowe jest tu uzyskanie elastyczności w dolnym zakresie obrotów silnika. Na pierwszy ogień poszło dociążenie koła magnesowego aparatu zapłonowego. Jedyne zamienniki, które można było zamówić ze Stanów Zjednoczonych nie do końca spełniły moje oczekiwania, więc pozostało mi toczyć i spawać z zaprzyjaźnionym tokarzem, następnie testować i znowuż iskry krzesać do skutku.
Kolejną zmianą był układ wydechowy – Doma Racing - poprawiający parametry tzw. dołu.
Niestety odstające kolanko aż prosi się żeby je oberwać na kamieniach, więc trzeba było osłonić je stalą aluminium.
Serce motorka chroni solidna aluminiowa osłona o grubości 4 do 6 milimetrów, zdystansowaną od ramy motocykla przekładkami z twardej gumy. Osłona dodatkowo chroni dźwignię zmiany biegów i hamulca.
Dodatkowo osłoniłem również tarczę i zacisk przedniego hamulca - wychodzi taniej niż nowa tarcza.
Typowo erzbergową modyfikacją jest sznur służący do wyciągania motorka na linach przez pomocnych kibiców. Niewielu jest zawodników, którzy nie korzystają z tego sprytnego urządzenia.
Bardzo przydatne są tak zwane „klamki niełamki”, które poddają się we wszystkich kierunkach w razie desantu.
Do wyścigu finałowego warto mieć koło o rozmiarze osiemnastu cali, co pozwala ograniczyć do minimum ciśnienie w ogumieniu - poprawia to przyczepność.
Kolejnym dodatkiem jest system wspomagania chłodzenia – począwszy od specjalnego płynu chłodzącego, poprzez korek chłodnicy o wyższym ciśnieniu, a kończąc na wentylatorze wraz z akumulatorem, termostatem i instalacją elektryczną.
Mam nadzieję, że wszystkie te zmiany pozwolą mojemu motorkowi dojechać do mety – pod warunkiem, że ja nie będę mu przeszkadzał. Pozdrawiam was serdecznie - trzymajcie kciuki".

1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki Marcin! Tym razem musi się udać!!

    OdpowiedzUsuń